wtorek, 26 lutego 2013

Dobra relacja to nie dominacja.


„Teoria dominacji”, „tworzenie z psem stada”, „bycie osobnikiem alfa” te sformułowania wciąż pojawiają się u wielu z nas w głowie, gdy myślimy o relacji z naszym psem. Teoria ta zakłada, że rozwiązaniem praktycznie każdego problemu z zachowaniem u naszego pupila jest zdominowanie go, poprzez wprowadzenie szeregu reguł oraz kar co ma na celu pokazanie mu swojego, czyli najniższego miejsca w stadzie. Jednak czy mamy jakiekolwiek podstawy aby wierzyć w słuszność  tej teorii i stosować się czasem do bardzo brutalnych metod w stosunku do naszego pupila?  Czy nie ma bardziej rozsądnych rozwiązań, mających swoje podstawy dowodzące o ich słuszności? Po przeczytaniu tego artykułu mam nadzieję, że każdy z właścicieli psów będzie przekonany jak powinna wyglądać zdrowa relacja z naszym pupilem. Ta grupa czytelników, która uznaje swojego czworonoga za wilka w psiej w skórze który tylko czyha na chwilę słabości właściciela, aby przejąć kontrolę nad wszystkimi domownikami,  spojrzy na swojego psa nieco inaczej niż dotychczas. Gorzej? Lepiej? Przekonajcie się sami.



Skąd się wzięła teoria dominacji?
Zasady hierarchii stada zostały przeniesione z obserwacji zachowań wilków żyjących w niewoli, na dodatek były to zwierzęta z różnych grup. Dochodziło między nimi do walk o zasoby i terytorium, jednak te badania były bardzo powierzchowne i mało wiarygodne ze względu na to, że nie były to dziko żyjące zwierzęta w naturalnym dla nich środowisku. Jak dowiodły późniejsze badania m.in. Raymonda Coppinger’a czy Davida Mech’a wilki tworzą stada z parą alfa jednak bardziej funkcjonuje to jako rodzina niż stado ze srogim i bezwzględnym przywódcą. Wilki unikają konfliktów wewnątrz swojej grupy, gdyż walka i ranienie osobników do niej należących zmniejszałoby szanse na przetrwanie całej grupy. W związku z tym sugerowanie i myślenie że pies z nami tworzy stado, gdzie jak z definicji wynika jest to grupa osobników tego samego gatunku, jest na prawdę wątpliwe. Dodając fakt że canis familiaris, czyli pies, żyjący u naszym boku od tysięcy lat, znacznie zmienił swą budowę (zmniejszeniu uległ mózg w proporcji do wagi ciała, szczęki) znaczenie różni się od swojego przodka także w zachowaniu i nawiązywaniu relacji. Dlatego powinniśmy przestać uważać psa za wilka w psiej skórze i zająć się pogłębieniem wiedzy o naturze naszego czworonoga, takiej jaka jest na prawdę.

„Cudowne” zasady
Co wg tradycyjnych metod należy zrobić, gdy pies ciągnie na smyczy, warczy na nas gdy chcemy aby zszedł z kanapy, przechodzimy obok jego miski czy chcemy mu odebrać jakiś przedmiot i nie wykonuje naszych poleceń? Pewnie wiele osób teraz myśli, że należy go zdominować, pokazać mu kto rządzi w naszym psio ludzkim stadzie. Jednak jak to na prawdę działa? Zastanówmy się co tak naprawdę odczuwa pies, wobec którego stosujemy zasady mające ponoć na celu sprowadzenie go na najniższą pozycję i rozwiązanie problemów. Wyobraźmy sobie następującą sytuację: pies siedzi cały dzień znudzony w domu, nagle kradnie naszego papucia, my podchodzimy aby mu go odebrać, a on zaczyna pokazywać kły i warczeć, automatycznie cofamy rękę, lecz za chwilę w myśl „teorii dominacji” (przecież nie możemy pokazać że jesteśmy słabsi) odbieramy siłowo psu przedmiot, pies warczy coraz głośniej, może zdarzyć się że nas złapie zębami za rękę, wtedy znów mu pokazujemy że jesteśmy silniejsi od niego więc chwytamy go za kark i karcimy go. Jak wygląda ta sytuacja oczami psa? I czy rzeczywiście uczymy psa, aby kolejnym razem zachował się inaczej? Pies ze względu na to że rzucanie zabawek pod nogi właściciela zazwyczaj nie przynosi żadnego efektu kradnie przedmiot „niedozwolony” i z prowokującym merdaniem ogona, gotowy w każdej chwili do ucieczki ze swą zdobyczą, pokazuje ją ostentacyjnie właścicielowi. Oczywiście cel jest osiągnięty, bo Pańcio wstaje i rusza w stronę czworonoga aby mu odebrać bardziej lub mniej cenny przedmiot. Dla psa zaczyna się świetna zabawa, gonitwa, ucieczka, w końcu coś się dzieje! Jednak kiedy tylko właściciel się zbliża, a pies nie ma drogi ucieczki zaczyna się dziać coś kompletnie niezrozumiałego dla psa, bo ukochany właściciel zaczyna krzyczeć, odbiera przedmiot, chwyta za kark, a nawet sięga do użycia przemocy… Pies po kilku takich doświadczeniach uczy się że zbliżająca się dłoń stanowi potencjalne zagrożenie, wiąże się z bólem i nieprzyjemnymi doznaniami . Pies z początku daje sygnały ostrzegawcze (warczenie, pokazywanie zębów, napięcie ciała), a gdy to nie skutkuje jest zmuszony zaatakować. Bardzo niebezpieczne jest to gdy pies uczy się, że pokazywanie sygnałów ostrzegawczych wiąże się z karą więc zaprzestaje tego i od razu atakuje bez ostrzeżenia. To ukazuje słabość „teorii dominacji” że każde problemowe zachowanie da się na pozór tak prosto wytłumaczyć, a mało kto mówi o efektach ubocznych tych działań i rzeczywistych rezultatach. Większość osób pewnie zastanawia się teraz co robić, jak układać relacje z psem, aby nie dochodziło do takich sytuacji i abyśmy mogli panować nad naszym psem. Przeanalizujmy wcześniej opisana przeze mnie sytuację, jaka była jej przyczyna? Czy nie wystarczyłoby po prostu zająć się psem? Zapewnić mu odpowiednią dawkę ruchu i stymulacji umysłowej, kontaktu z nami, wspólnej zabawy, doświadczenia czegoś nowego? A gdy nawet coś ukradnie to zaproponować mu jego ulubiona zabawkę i nie robić wielkiej afery z tego że w jego pysku znalazło się coś naszego, co było spowodowane totalnym znudzeniem i środkiem ostatecznym naszego psa abyśmy sobie przypomnieli o jego istnieniu. Musimy pamiętać że kupując psa, decydując się na przygarnięcie całkowicie zależnej od nas istoty, jesteśmy zobowiązani do zaspokajania jego potrzeb. Należy przestawić się z myślenia że to pies jest dla nas, a że to my jesteśmy dla niego. Bo to nie pies nas wybrał.

Plan przejęcia władzy nad domownikami
Psy to zwierzęta które uczą się poprzez doświadczenia, ich zasady działania są proste: jeżeli cos się opłaca – rób to, jeżeli nie – nie ma sensu tego powtarzać. Dlatego wszelkie przypuszczenia, że pies snuje po nocach plany przejęcia władzy nad nami są całkowicie pozbawione sensu, a wyjaśnienie jego niby „dominujących” zachowań jest o wiele prostsze i logiczne. Znów przytoczę przykład z moich doświadczeń. Zgłosili się do mnie właściciele rocznego Maltańczyka, piesek nie sprawiał większych problemów, był oczkiem w głowie całej rodziny. Aż nagle gdy nadeszła zima, zaczął warczeć i gryźć gdy próbowano założyć mu ocieplane ubranko bądź go uczesać. Właściciele udali się do weterynarza który wystawił jednoznaczną diagnozę – pies o wadze nieco ponad 3kg ma zamiar zdominować całą rodzinę. Rodzina zwarła szeregi i aby ukrócić plany przejęcia władzy przez niepozornego maltańczyka zaczęła stosować szereg reguł mających na celu pokazanie mu, że jego plan nie ma najmniejszych szans powodzenia. Drobny piesek zaczął być chwytany za kark i potrząsany w powietrzu gdy tylko wydał z siebie cichy mruk podczas zabiegów pielęgnacyjnych lub zakładania ubranka, jadł zawsze po tym gdy właściciele zjedli swój posiłek, wychodził zawsze ostatni przez drzwi, miał całkowity zakaz leżenia na kanapie i łóżku (choć do tej pory było to dla niego codzienną rutyną). W efekcie tych działań Shaggy, bo tak miał na imię, stał się zastraszonym, pozbawionym pewności siebie, agresywnym i lękliwym pieskiem. Właściciele byli załamani, bo mimo że stosowali się sztywno do zasad, ich ukochany pupil stał się jeszcze bardziej agresywny niż wcześniej. Ciężki przypadek, dominujący pies, pomyśleliby trenerzy tzw starej szkoły. Jaka jednak była prawdziwa i racjonalnie wytłumaczalna przyczyna takiego zachowania? Po moim głębszym wywiadzie okazało się, że Shaggy doznał pod koniec jesieni urazu pazurka i w tym samym czasie zaczął wykazywać niechęć do pielęgnacji oraz zakładania mu ubranka, gdyż wiązało się to z bólem. Właściciele przyznali że zapomnieli o tym i nie rozumieli dlaczego ich piesek nagle zaczął się tak zachowywać. O ileż prostsze byłoby stopniowe oswajanie tego Maltańczyka z czesaniem i zakładaniem mu ubranka przy pomocy smakołyków i innych nagród, uważając na jego łapkę. Budować pozytywne skojarzenia z tymi czynnościami i sprawiać aby tolerował dotyk w tym wrażliwym dla niego miejscu. Zamiast tego doznał nieusprawiedliwionej przemocy ze strony właścicieli, przez co stracił do nich resztki zaufania i musiał się bronić przed każdą próbą dotknięcia go. Na szczęście opiekunowie uświadomili sobie jak wiele błędów popełnili i obecnie pracują nad odbudową relacji z Shaggym. Ten przykład pokazuje jak drobna rzecz wywołana urazem pazurka, a zinterpretowana jako objaw dominacji może przyczynić się do powstania lawiny kolejnych problemów. Tego typu historii znam jeszcze bardzo wiele, gdyż niestety nadal wiele osób uznaje tę teorię za słuszną.

Siła autorytetu
W mediach czy życiu codziennym niestety nadal spotykamy się z trenerami, weterynarzami, osobami związanymi z tresurą i wychowaniem psów, które powtarzają te przestarzałe teorie i namawiają do stosowania się do listy punktów mających na celu obniżenie statusu psa w psio-ludzkim stadzie. Właściciele nawet gdy mają wewnętrzne opory przed tego typu praktykami to uznają te osoby za autorytet w danej dziedzinie i automatycznie poddają się temu podejściu. Dlatego często takie działania wynikają z braku świadomości i poleganiu na wiedzy innych wydawałoby się bardziej doświadczonych osób.

Instrukcja obchodzenia się z psem
Jak już wcześniej wspomniałam, psy są oportunistami, korzystają z każdej okazji która da im to co uznają za atrakcyjne. Tylko od nas zależy jak ukształtujemy zachowanie naszego pupila. Oto kilka przykładów, które zazwyczaj są tłumaczone jako przejawy dominacji, a w rzeczywistości mają o wiele prostsze wytłumaczenie:
  1. Pies ciągnie na smyczy. To zachowanie samonagradzające, pies ciągnie bo dzięki temu zawsze dochodzi do tego co chce powąchać, zobaczyć.  Jeżeli na to pozwalamy z każdym kolejnym spacerem pies upewnia się, że ciągnięcie jest jak najbardziej właściwe i opłacalne. Jakże łatwiejsze byłoby od początku uczenie psa spokojnego zachowania się podczas spacerów, ćwiczenia skupienia na nas uwagi i stanie się dla niego źródłem największych atrakcji.
  2. Pies warczy gdy podchodzimy do miski, osoby z którą przebywa lub próbujemy mu odebrać przedmiot z pyska. Te zachowania biorą się z pilnowania cennych dla psa zasobów. Są one całkowicie naturalne, u niektórych psów przejawiają się one bardziej u niektórych mniej. Aby zmienić nastawienie naszego pupila wystarczy pokazać mu, że oddanie czegoś cennego wiąże się z otrzymaniem nagrody jeszcze bardziej atrakcyjnej. Przydatne jest też tu nauczenie psa komendy „trzymaj” i „puść” lub „hop” i „zejdź” w przypadku pilnowania kanapy bądź fotela. Musimy też uszanować to że nasz pies zwyczajnie czasem może chcieć spokoju i nie powinniśmy mu przeszkadzać, gdy spożywa posiłek poprzez specjalne grzebanie mu w jedzeniu lub wchodzenie do jego posłania gdy śpi.
  3. Pies leży w przejściu lub przeciska się aby pierwszy wyjść z domu. W pierwszym przypadku wystarczy za każdym razem zachęcać psa smakołykiem lub zabawką aby wstał i usunął nam się z drogi, z czasem sam to będzie robił, oraz nagradzać go zawsze gdy śpi w swoim posłaniu. Jeżeli wybiera specjalnie inne miejsca, zastanówmy się czy jego legowisko jest wygodne, nie stoi w zbyt hałaśliwym, wietrznym lub nasłonecznionym miejscu. W drugim przypadku za każdym razem gdy wychodzimy wydajmy komendę siad, a drzwi całkowicie dopiero otwierajmy wtedy gdy pies nadal siedzi i czeka na zwolnienie go z tej komendy. To ćwiczenie dobrze wpływa na prace z psem w rozproszeniach, my mu pokazujemy że dostanie to czego pragnie dopiero wtedy gdy wykona to czego od niego oczekujemy.
Zachowania psa nie możemy rozpatrywać w systemie 0:1, czyli pies jest uległy lub dominuje. Musimy wziąć pod uwagę wiele innych czynników składających się na nie jak: emocje, uwarunkowania genetyczne, nastrój, szereg czynników zewnętrznych oraz to co go motywuje do prezentowania danych zachowań. Tylko wtedy jesteśmy w stanie  rzetelnie ocenić przyczyny powstania danego zachowania, w naszym rozumieniu niepożądanego. Dlaczego tylko w naszym? Ponieważ większość zachowań jakie prezentuje nasz pies jest całkowicie naturalne, jedynie od nas zależy które z nich będzie prezentował częściej, a które rzadziej i w jakich sytuacjach.
Psy lubią stałe i nie zmieniające się zasady, czują się wtedy pewnie i spokojnie. Zatem najpierw sami zastanówmy się co naszemu psu będzie wolno a co nie i twardo się tego trzymajmy. Ponieważ jeżeli raz na coś pozwalamy, a raz nie, pies totalnie tego nie pojmuje i zapewne będzie jeszcze wiele razy próbował to zrobić, bo przecież kiedyś było wolno. Dlatego ustalmy czy nasz pies może leżeć z nami na kanapie czy też nie, jak mają wyglądać spacery oraz wszystko co będziemy robili na co dzień.
Nie komplikujmy tak prostego życia naszych psów, zwyczajnie pozwólmy im być psami, nie traktujmy ich jak wroga, a partnera i naszego najlepszego przyjaciela, który nam ufa bezgranicznie. Wystarczy poświęcić psu trochę naszego czasu i uwagi, pokazać mu czego od niego oczekujemy. Budujmy pozytywną relację z naszym psem opartą na zaufaniu, poznajmy jego potrzeby i starajmy się je jak najlepiej zaspokoić, wtedy nasze życie z psem stanie się o wiele prostsze.

                                                                                                                                                             Magdalena Bukowska, behawiorysta COAPE
artykuł ukazał się w miesięczniku "Przyjaciel Pies" 05/2012, więcej archiwalnych numerów możesz kupić tutaj:  http://www.pies.pl/p_index.php?strona=strona&kat=394&id_a=2204

1 komentarz:

  1. Bardzo ciekawy i przydatny artykuł ;) Mam nie małe problemy z moją suczką i nie raz widzę jak podchodzi do np psa, z 'dominującą' postawą tzn. ogon w górę najbardziej jak się da, klatka piersiowa do przodu, całe ciało lekko pochylone, głowa wysoko,uszy do przodu, i kładzie głowę na tym psie.. to, to jest, czy nie jest dominacja w stosunku do danego czworonoga?:)

    OdpowiedzUsuń